Jest coś, czego nienawidzę bardziej od szorowania brodzika i kuchenki...
....mycie lodówki. Nie do końca rozumiem tę niechęć, ale jest i nic tego nie zmieni.
No bo o co może chodzić? O to, ze trzeba wyjąć wszystkie artykuły, przejrzeć je i połowę wyrzucić, bo już niejadalne? O mycie wszystkich półek i szorowanie wnętrza? Przecież to nic takiego, a nienawidzę. Pociesza mnie tylko to, że mam lodówkę zwyczajną, taka jak w większości domów z czteroosobową bandą. A gdyby miała dwoje drzwi? Albo jeszcze gorzej, drzwi za drzwiami, jak to niedawno reklamowali. O matko!
Może warto, bym zmieniła nastawienie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz