Niestety stało się tak, że moi rodzice nie przekazali mi w genach zamiłowania do porządku. To znaczy, może inaczej, ja porządek bardzo lubię, ale nie mam tego genu, który nakazywałby mi utrzymywanie chaosu w ryzach. Moje dzieci niestety odziedziczyły gen bałaganu po mnie, choć myślałam, że zadziała zasada co drugiego pokolenia, czyli moja dziatwa będzie mnie punktować, gdy zobaczy skarpetki na podłodze lub pajęczynę w łazience.
Nie udało się.
Jestem totalnie nieperfekcyjną panią domu, niechlubnym wzorem do programu PPD.
No to może się już odmelduję i umyję chociaż jeden kubek, zrobię sobie kawkę, poczytam, może jakieś kosmiczne natchnienie na mnie spłynie i ogarnę się trochę, w sensie że mieszkanie ogarnę:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz